Polskie > Parlament Europejski? Czy mnie to dotyczy?
04 Apr 2019

Parlament Europejski? Czy mnie to dotyczy?

Parlament Europejski? Czy mnie to dotyczy?

W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego frekwencja w Polscy wyniosła niecałe 24%. Dlaczego tylko co czwarty dorosły Polak chciał mieć wpływ na wybór swoich przedstawicieli do tej instytucji Unii Europejskiej? Przed wyborami pewnie niejeden z nas postawił sobie pytanie: a co ja zyskuje z działalności PE? Po co mi te wybory?

Bez wątpliwości jedną z przyczyn niskiej frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest powszechne przekonanie, że PE decyduje o sprawach, które nie dotyczą „zwykłego człowieka”. Prawo Unii Europejskiej kojarzy nam się z nikomu niepotrzebnymi urzędniczymi rozporządzeniami. Najczęściej przywołujemy przykład przepisów normujących kształt owoców (słynna „krzywizna banana”). Bazując na takiej wiedzy, znaczna część obywateli nie widzi racjonalnych powodów, by własnym działaniem wspierać instytucje tworzące takie absurdy.

Jednak jeśli tylko przyjrzeć się realnym działaniom PE, to jednoznacznie widać, jak ważne jest uchwalane prawo europejskie, kto te akty prawne zatwierdza i jakie kierunki polityk zyskują priorytet w europejskim systemie prawnym. Omówmy dwa przykłady.

Pierwszy to tzw. Rozporządzenie o jednolitym rynku telekomunikacyjnym, przyjęte przez PE 17 maja 2017 roku. Wprowadza ono zasadę Roam Like at Home, która obowiązuje na terenie Unii Europejskiej. W praktyce znaczy to, że połączenia telefonicznie (oraz smsy i transmisja danych), nie powinny kosztować więcej, gdy są wykonywane z terytorium innego państwa członkowskiego UE. Czyli rozporządzenie PE (i Rady Europy) przymusza firmy telekomunikacyjne funkcjonujące na terytorium UE do rezygnacji z dodatkowych opłat, związanych z roamingiem. Każdy, kto podróżuje do innych krajów UE może dzięki temu po znacznie niższych cenach korzystać z dobrodziejstw telefonii komórkowej.

Drugi przykład to rozporządzenie PE (i Rady Europy) o zakazie geoblokowania w handlu internetowym (Rozporządzenie w sprawie nieuzasadnionego blokowania geograficznego oraz innych form dyskryminacji klientów ze względu na przynależność państwową, miejsce zamieszkania lub miejsce prowadzenia działalności na rynku wewnętrznym), uchwalone 28 lutego 2018. Skutki tej regulacji odczują nie tylko podróżujący obywatele UE, ale wszyscy ci, którzy kupują towary lub usługi przez internet. Treść aktu prawnego można sprowadzić do zakazu różnicowania usług lub towarów ze względu na miejsce zamieszkania klienta. Zatem mieszkańcy Portugalii powinni zapłacić w sklepie internetowym dokładnie te same ceny, co mieszkańcy Polski. Dodatkowo sprzedawcy nie mogą odmówić sprzedaży klientowi z zagranicy, nie wolno też dyskryminować kart płatniczych wydanych w innym kraju. Skoro jesteśmy członkami Unii Europejskiej, to wszyscy mamy prawo do jednolitego rynku, nawet jeśli to rynek cyfrowy. Z raportu firmy Gemius wiemy, że już co drugi polski internauta robił zakupy w e-sklepie, co pokazuje nam, jak duża grupa ludzi odczuje omawianą regulacje.

Oba omawiane przykłady pokazują działanie europejskiego prawa w obszarze mediów cyfrowych – rozmów telefonicznych i zakupów online. W obu przypadkach dzięki skutecznym działaniom europarlamentarzystów, wygranymi jesteśmy my – konsumenci. Tańsze rozmowy i niedyskryminujące ceny, to dotyczy każdego z nas. Choćby z tego powodu warto wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

 

Autor: Marek Troszyński